Centrum LSCDN

Chełm

Aktualnie znajdujesz się na:

Ostatni Chełmski Żołnierz Niezłomny poległ 5 marca 1959 roku

5 marca 1959 roku w Leśniczówce pod Chełmem w nierównej walce z funkcjonariuszami komunistycznej bezpieki i milicji poległ Tadeusz Hawryluk – ostatni na naszym terenie członek podziemia niepodległościowego.

Tadeusz Hawryluk urodził się 16 grudnia 1931 roku w Leśniczówce koło Chełma. Pochodził ze znanej i szanowanej w  Chełmie i okolicy rodziny Hawryluków z Łukówka i Leśniczówki.  Od 1939 roku dom rodzinny Hawryluków w Leśniczówce był stałą bazą i schronieniem dla żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Zarówno ojciec Stanisław jak i brat Mieczysław już w grudniu 1939  roku zostali członkami konspiracji niepodległościowej – najpierw w szeregach lokalnych  komórek Organizacji Zbrojnej i Organizacji Zbrojnej Obrońców Polski, a od 1942 roku do ujawnienia w marcu 1947 roku w strukturach Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Ojciec opiekował się magazynem broni.

Starszy brat Mieczysław  był  czynnym żołnierzem Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Cały czas w konspiracji i w oddziałach zbrojnych nosił pseudonim „Syrena”.  Po rozproszeniu chełmskich oddziałów AK śpieszących na pomoc powstańczej Warszawie  w sierpniu 1944 roku został przymusowo wcielony do oddziałów Berlinga.  Jesienią 1945 roku jako dezerter z LWP wstąpił do oddziału WiN por. Henryka Lewczuka „Młota”  (byli dalekimi krewnymi).  Brał udział we wszystkich akcjach oddziału. Ujawnił się wraz z oddziałem w Wojsławicach w marcu 1947 roku. Bezpośrednio po ujawnieniu jako jeden z najbardziej zaufanych żołnierzy „Młota”  został członkiem kadrowej organizacji niepodległościowej  – Ruch Akcji Zbrojnej.  Jej członkowie mięli pozostać nadal  w konspiracji, zabezpieczyć i  przechowywać najsprawniejszą broń z oddziału, organizować bierny opór przeciwko sowietom, a przede wszystkim w duchu niepodległościowym oddziaływać na młodzież. W obrębie zabudowań Hawryluków powstał doskonale zamaskowany magazyn broni, nigdy mimo kilkakrotnych rewizji, nie odnaleziony przez UB. W   1950 roku „Syrena” został aresztowany  w związku ze sprawą Polskiej Armii Podziemnej. Przeszedł okrutne śledztwo w kazamatach UB w Chełmie i Lublinie. Wyrokiem z marca 1951 roku skazany został  na 2 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności ze słynnego komunistycznego paragrafu „wiedział, nie powiedział”. Z więzienia został zwolniony warunkowo w sierpniu 1952 roku.

W takiej rodzinie i  głownie w cieniu starszego brata – żołnierza legendarnego „Młota” kształtowały się postawy i poglądy na obowiązki Polaka wobec zniewolonej Ojczyzny młodego Tadeusza.  Zazdrościł bratu udziału w konspiracji i walkach z komunistami i marzył aby pójść ta sama drogą.

W drugiej połowie lat 40 XX wieku najpierw uzupełniał przerwane przez wojnę wykształcenie na poziomie szkoły podstawowej, a następnie uczył się w Państwowym Gimnazjum Gospodarstwa Wiejskiego w Okszowie pod Chełmem. Mimo osiągania bardzo dobrych wyników w nauce (szczególnie z przedmiotów  ścisłych i typowo rolniczych) nie mógł, jako brat aresztowanego przez komunistów „Syreny”, nawet marzyć o studiach wyższych. Zresztą po osadzeniu „Syreny” w więzieniu musiał pomagać rodzicom w prowadzeniu dużego gospodarstwa rolnego. Na co dzień doświadczał „dobrodziejstw” ustroju komunistycznego w postaci ciągłej inwigilacji rodziny, częstych rewizji i prześladowań ze względu na posiadanie przez ojca większego (ok. 6 ha) gospodarstwa rolnego – nieraz słyszał, że jest bratem „bandyty” i synem „kułaka”.

W  połowie  lat 50. XX wieku nawiązał kontakt z kilkoma byłymi żołnierzami oddziału „Młota”  i  mimo nieprzychylnej opinii „Syreny” postanowił podjąć czynną działalność przeciwko znienawidzonej komunie. Do swoich planów udało mu się pozyskać jednego z żołnierzy oddziału  „Młota” Stanisława Waludę „Strusia”.  Wspólnie zaczęli zbierać i konserwować broń i gromadzić fundusze na dalszą walkę. W zabudowaniach „Strusia” w Leśniczówce zbudowali dobrze zamaskowany bunkier, gdzie przechowywali broń i zdobyte podczas akcji na spółdzielnie produkcyjne i  okoliczne sklepy produkty i fundusze.  Pisali też i rozsyłali listy ostrzegawcze do miejscowych aktywistów komunistycznych i zbyt gorliwych w karaniu okolicznych rolników milicjantów.  Przez kilka lat byli nieuchwytni, a chełmscy funkcjonariusze bezpieki, mimo zaangażowania armii donosicieli i  niemal  codziennie wypuszczanych w teren nowych  agentów nie mogli zlokalizować  konspiratorów.  Dopiero po kolejnej akcji ekspropriacyjnej na państwowy sklep w Chełmie  esbekom udało się ustalić skąd mogą pochodzić sprawcy.  Nasłana na okolice Leśniczówki agentura wspomogła miejscowych donosicieli i  w marcu 1959 roku wpadała na właściwy trop.

5 marca 1959 roku zabudowania „Strusia” otoczył kordon milicjantów i esbeków.  „Struś” został aresztowany, a Tadeusz Hawryluk poległ podczas próby wejścia esbeków do odkrytego bunkra.

Istnieją dwie wersje jego śmierci: został zastrzelony przez funkcjonariuszy, którzy wiedząc, że konspiratorzy posiadają broń, a nie znając ilu ich może być w bunkrze przez dłuższy czas  prowadzili w kierunku otwartych drzwi zmasowany ogień z broni maszynowej. Druga zaś mówi o samobójczym strzale Tadeusza. Wiedział  z opowieści brata Mieczysława i innych członków WiN i PAP  jak wyglądają przesłuchania w UB  i wolał zginąć niż oddać się w ręce komunistów.

Rodzicom Tadeusza pozwolono zabrać ciało syna i pochować na cmentarzu w Rudzie Hucie.  Został pochowany w niedalekiej odległości od grobu  zamordowanego przez ubeków w lipcu 1945 roku  por. Zygmunta Urbańskiego „Iskry” –  jednego z liderów podziemia antyniemieckiego i antykomunistycznego w regionie. „Syrena” postawił na grobie Tadeusza pomnik z charakterystycznym napisem: „Kochanemu bratu brat z rodziną”.

Tadeusz Hawryluk był bez wątpienia ostatnim na terenie dawnego obwodu chełmskiego AK – WiN żołnierzem podziemia niepodległościowego, który oddał swe młode życie w walce zbrojnej  z komunistami .

Mimo iż jego organizacja nie mała określonej nazwy, ani też do dziś  nie wiadomo, czy poza Tadeuszem i „Strusiem” ktoś jeszcze formalnie   do niej należał, jej korzenie głęboko tkwiły w konspiracji akowsko- winowskiej i bezpośrednio z niej wynikały. O ich działalności wiedziało wielu byłych żołnierzy AK-WiN, kilkunastu udzielało im informacji i schronienia. Nie wydał ich jednak nikt miejscowy.

 Młodszy brat „Syreny”, który ze względu na wiek  nie zdążył wstąpić do oddziału „Młota” postanowił w okresie, gdy wielu jego kolegów uległo złudnej nadziei na zmiany w popaździernikowej PRL,  tak jak starszy brat  Mieczysław w latach 40., dalej walczyć z komunistami.

Miejscowa ludność nazwała tych ostatnich Niezłomnych  JASKINIOWCAMI.

 

Opcje strony

do góry