Centrum LSCDN

Chełm

Aktualnie znajdujesz się na:

Rola miejsc Powstania Styczniowego naznaczonych pomnikami chwały w nauczaniu historii (na przykładzie Ziemi Chełmskiej)

Mogą pojawić się pytania, dlaczego dzisiaj zwracamy się ku znakom przypominającym Powstanie Styczniowe? Dlaczego oczekujemy, że szkoła powinna odpowiedzialniej przygotowywać z tego rozdziału narodowych dziejów? Co należy podjąć, zasugerować, podpowiedzieć, aby obecność powstania wpisywać w tożsamość młodego pokolenia?

Przestrzeń podejmowanej problematyki

           

W każdej epoce historycznej obecne są wartości duchowe, dzięki którym naród może trwać, choć z różnych racji mogą być przykrywane powłoką milczenia. Co jakiś czas pojawiają się jednak takie okresy, w których pewne wartości stają się szczególnie wyraźne. Wychodzą wówczas poza obszary intelektualnych dociekań i konkretyzują się w wydarzeniach szczególnych. Owa egzemplifikacja ujawniać się może w wielkim, zbiorowym wysiłku ducha (Konstytucja 3 Maja, powstanie Solidarności), bądź w czynie zbrojnym, a te w naszych dziejach ujawniały się częściej. Wówczas zostają zrywane więzy uśpienia, a podejmowany czyn wstrząsa życiem społeczeństwa, wyznacza granice epok, dokonuje przeorania życia nie tylko pokolenia uczestniczącego w nim. Pamięć o tych wydarzeniach pozwala narodowi budować świadomość, tożsamość, więcej – pozwala mu trwać. Staje się to szczególnie zauważalne wówczas, gdy niszczenie narodowej tkanki jest tak przygotowane, aby narodowi wyrwać to, co stanowi o jego istocie, a wówczas łatwo jest go zniewolić, zniszczyć, z zamiarem pozostawienia jako masy biologicznej. Tak było w okresie niewoli zaborów, przy skrupulatnie przygotowywanym kursie rusyfikacyjnym lub germanizacyjnym, ale też w latach komunistycznego zniewolenia, wszechogarniającej sowietyzacji. Również i dzisiaj nie pozostajemy bez zagrożeń. Dzisiejszy spór o sprawę polską, czyli naszą kondycję narodową, przebiega w innych przestrzeniach. Na potrzeby niniejszych refleksji wskazuję jedynie na sferę wartości. Jedną ze stron dzisiejszej batalii o przyszłość Polaków – pomimo wszystko – nadal pozostaje szkoła. Na ile ona, obok naszych rodzin, Kościoła, pozwoli na zachowanie szacunku wobec własnej tradycji, doświadczeń kolejnych pokoleń? Wszelkie wskazywania – jakich coraz częściej stajemy się świadkami – że dzisiejszy wysiłek nie musi wspierać się na przeszłości, skazują nas, jako naród, na karłowacenie, powolne obumieranie, podcinanie korzeni, bez których przestaniemy być sobą. Zachowanie tradycji staje się zatem jednym z warunków sine qua non naszego odpowiedzialnego myślenia o sprawie polskiej doby dzisiejszej. Chcę być dobrze zrozumianym, nie upominam się tylko o pamięć o dziejach politycznych, ale zachowanie pełnej ciągłości kulturowej. Przeszłość staje się depozytem każdego wymiaru narodowego dorobku, dziedzictwa. Jeżeli dzisiaj chcemy być dziedzicami, inaczej gospodarzami, III Rzeczypospolitej, to musimy zachować to wszystko, co Polskę stanowi. Jeżeli tak, to do współczesności, nieuchronnej nowoczesności, musimy włączyć całą tradycję, rozumianą jako formę przenikania przeszłości z jej treściami kultury. Aktualna świadomość narodowa musi zostać osadzona na żyznej glebie dorobku minionych pokoleń, by mogła kształtować teraźniejszość. Mam świadomość, że w każdym okresie dziejowym toczy się nieustanny dialog przeszłości z teraźniejszością. Tylko w dobie dzisiejszej ów dialog zostaje wyciszany, osłabiany, spychany na margines. Właśnie w tej przestrzeni musi się pojawić nasze non possumus.

 

Pomniki chwały w Chełmskiem

 

W kontekście powyższej konstatacji usytuujmy miejsca pamięci związane z Powstaniem Styczniowym, w tym naznaczone pomnikami chwały. W poprzedniej dekadzie, aktualnego stulecia, na terenie Ziemi Chełmskiej udało się postawić pięć pomników upamiętniających tamten zryw. Cztery z nich przywraca pamięć o miejscach bitewnych, jeden przypomina bohatera tamtego okresu, Mikołaja Nieczaja, w innych źródłach występuje jako Neczaj. Dla wielu jawi się on jako trudny bohater i niestety, nie do końca zrozumiały. Tymczasem osoba ta jest klasycznym przykładem gente Ruthenus, natione Polonus, od jakich w naszej historii wręcz roi się. Urodził się w unickiej rodzinie w Hrubieszowie (wówczas – poza rodzinami przysłanych tu Rosjan - nie było prawosławnych). Z pochodzenia był zatem Rusinem, studiował w Rosji, a potem zamieszkał w Dubience, pracując w charakterze lekarza. W 1861 r. był jednym z inicjatorów sypania kopca w miejscu bitwy z Moskalami 18 lipca 1792 r. na polach Uchańki, tworzenia pierwszych w Dubience zbiorów muzealnych. Jego udział w powstaniu nie był dziełem przypadku, dyktowanym impulsem chwili. To on przygotował odział liczący ponad 200 osób, w którym byli również miejscowi unici. Nie znał się na prowadzeniu działań wojennych, stąd dowództwo nad oddziałem przekazał w ręce wojskowego, Oswalda Radziejowskiego. Uderzyli na Hrubieszów. Rozbili rosyjską komendę i przejęli kasę powiatową. Był to jedyny skuteczny atak, wszczynający powstanie, na terenie województwa lubelskiego. 22 lutego oddział M. Nieczaja został zaatakowany przez Rosjan w okolicach Świerż, a w ręce wroga nasz bohater dostał się tego samego dnia, w rozpoczętej walce pod Żalinem. 5 marca został rozstrzelany na przedmieściach Krasnegostawu (aktualnie w tym miejscu stoi granitowy postument). Chwilę zatrzymałem się przy tej postaci, żeby uczynić ją czytelną i nie wmawiać sobie i innym, że był Rosjaninem, czy Ukraińcem (patrz: strona Wikipedii, która podaje również, że był oficerem). Pozostałe pomniki pozostają prostsze w odbiorze. 5 sierpnia 2002 r. odsłonięty został pomnik w Depułtyczach Nowych, obok kościoła. Dlaczego tam? Bitwa pod Depułtyczami z 5 sierpnia 1863 r. rozgrywała się na znacznych przestrzeniach, pomiędzy Pokrówką a lasem od południowej strony Depułtycz. Przez kilka godzin tereny te przechodziły z rąk do rąk. Ostatecznie strona polska zmusiła Rosjan do odwrotu. Była to zatem bitwa zwycięska. Propozycje usytuowania pomnika były różne. Pomysłodawca zwieńczenia tego zamysłu musiał uwzględnić fakt pozornie prozaiczny, posiadanie działki. Na zakup jej nie było środków, a śp. Ks. Stanisław Adamek, proboszcz parafii w Depułtyczach, przekazał ją nieodpłatnie. Na taki gest nikogo, z tamtych okolic, nie było stać. Znak czasu odczytywał jedynie śp. Ks. Kanonik. 2 grudnia 2003 r. – dokładnie w 140 rocznicę bitwy - został odsłonięty pomnik w Siedliszczu. W 1928 r. na kurhanie powstańczym umieszczona została tablica pamiątkowa, poświęcona tejże bitwie. Wystawiona na działanie niedogodności pogodowych uległa poważnemu zniszczeniu. Chcąc uszanować ów znak z II Rzeczypospolitej, tablica ta została odrestaurowana, miejsce zostało ogrodzone żelaznym, kutym łańcuchem, odnowiony został krzyż, a w całość wkomponowany został duży kamień, symbolizujący unoszącą się na wietrze biało - czerwoną flagę, z wyrytym napisem Gloria victis. W listopadzie 2004 r. odsłonięty został pomnik w Sawinie. Upamiętnia on największą i najtragiczniejszą bitwę powstańczą na Ziemi Chełmskiej, pod Malinówką, ale także styczniową (rozpoczynającą powstanie w Chełmskiem) i grudniową bitwę pod Bukową, a także starcie pod Sawinem. 21 listopada (pod Malinówką) oddziały Karola Krysińskiego i Walerego Kozłowskiego, liczące ok. 1500 powstańców zmuszone zostały podjąć walkę z potężnymi siłami rosyjskimi, które – po otrzymaniu posiłków – liczyły ok. 3 tys., dobrze przygotowanych, a przede wszystkim świetnie uzbrojonych, żołnierzy. Bitwa trwała przez cały dzień, Rosjanie podjęli próbę okrążenia Polaków i zupełnego zniszczenia. Pomimo przewagi wroga powstańcom udało się wyjść z okrążenia. Również i w tym przypadku działkę pod pomnik przekazał kapłan, ks. kan. Mieczysław Marszałem, ówczesny proboszcz parafii Sawin. Pomnik został postawiony obok kościoła i szkoły. W 2004 r. odsłonięty został pomnik w Dubience, a w 2006 r., 27 października, w Świerżach. Upamiętnia on bitwę stoczoną przez powstańców, dowodzonych przez Józefa Władysława Ruckiego, 9 lipca pod Świerżami. Starli się oni z kolumną wojsk rosyjskich przybyłych tu z Uściługa. Nieprzyjacielowi zadali straty i zmusili go do wycofania się.

 

Znaczenie tych znaków

Mogą pojawić się pytania, dlaczego dzisiaj zwracamy się ku znakom przypominającym Powstanie Styczniowe? Dlaczego oczekujemy, że szkoła powinna odpowiedzialniej przygotowywać z tego rozdziału narodowych dziejów? Co należy podjąć, zasugerować, podpowiedzieć, aby obecność powstania wpisywać w tożsamość młodego pokolenia? Odpowiedź na te pytania uzależniona jest przede wszystkim od naszego stosunku do przeszłości jako takiej. Już odpowiedzieliśmy, że warunkiem narodowego trwania jest konieczność zachowania pamięci o tym – i nie tylko tym – zrywie ku wolności. Pomniki są znakami, a te pozostają jako wyrazy postawy, odbiciem rzeczywistości, formami wyrażania naszego stosunku do dziedzictwa. Oddają istotę naszego funkcjonowania w kulturze narodowej. W tychże znakach, symbolach ucieleśnia się nasz system wyobrażeń i wartości. Dotykamy zatem istoty rzeczy, rdzenia naszych odniesień. Pomniki – znaki – symbole stają się egzemplifikacja naszej troski o potrzebę wpisania tradycji powstańczej w dzisiejszą tożsamość mieszkańców Polski i naszej małej ojczyzny. Przez pięć kolejnych lat pojawiały się nowe znaki, w różnej części Ziemi Chełmskiej, przy różnym zaangażowaniu miejscowych społeczności. Najbardziej otwarci na ów znak okazali się mieszkańcy Świerż. Tu miejsce pod pomnik zostało wybrane w centrum osady, na usypanym przed laty kopcu. Budowa pomnika była okazją do uporządkowania parku i ogrodzenia. Do prac przy budowie bardzo aktywnie włączyli się mieszkańcy, świadcząc nieodpłatną pracą i dostarczając różne części metalu, użytego do uzbrojenia fundamentu.

 

Symbolika znaków

 

Wszystkie pomniki wykonane zostały z białego piaskowca, przez artystę z Józefowa Jana Pastuszka. We wszystkie wpisany został motyw zrywającego się do lotu orła, jako symbolu zrywu narodu ku wolności. Każdy z nich ma także krzyż, przez co podkreślone zostaje cierpienie, ale i wiara w sens podjętej walki, nie postrzegana w doraźnym postrzeganiu, ale w znacznie dłuższej perspektywie. Krzyż w Depułtyczach ma nieregularne kształty, przypominające krzyże z brzozy, tak często stawiane na powstańczych mogiłach. W bryle piaskowca wyryte zostały również wyrwy, jako symbole ofiar, wyrywanych z rodzin, swoich społeczności, narodu. Wskazywane pomniki chwały Powstania Styczniowego nie są jedynymi znakami odwołującymi nas do tamtych wydarzeń. W lesie, w okolicach Malinówki, natrafiamy na głaz narzutowy, pozostający symbolem zmagań powstańców z 21 listopada 1863 r. W 2003 r., przy wsparciu Ks. kan. Mieczysława Marszałka, na cmentarzu w Sawinie postawiony został krzyż, nazwany krzyżem powstańczym. Chrystus na krzyżu, któremu odcięto ręce, symbolizuje zadane rany narodowi. W Bukowej Małej powstanie przypomina mała kapliczka i drewniany krzyż. Mogiły powstańcze rozrzucone zostały po cmentarzach – w tym w Chełmie, przy ul. Lwowskiej - i innych miejscach pochówku (np. Niedziałowice). Nie wolno zapominać nam o kurhanach, wokół których ciągle pozostają żywe legendy związane i z tym powstaniem (Depułtycze Królewskie, Rejowiec) i troska miejscowej ludności o posadzenie kwiatów, porządkowanie miejsca (w Rejowcu postawienie krzyża). Legenda również staje się ważnym składnikiem świadomości. W dziedzictwo powstania wpisuje się również przepiękna Pieśń o Bogdanowiczu, jednym z głównych bohaterów powstańczych tej ziemi, przekazywana przez tutejszy lud kolejnym pokoleniom. Te wszystkie zmaterializowane znaki – pieśń również, została zapisana -  podtrzymują pamięć o heroicznym zrywie 1863 r. To w nich – znakach - tkwi imperatyw historycznej konstatacji, powinności wpisania tej przestrzeni w naszą świadomość.

 

Potrzeba dyskursu historycznego

 

Wydaje się, że to te znaki w ostatnich latach wywołały w wymiarze naszej małej ojczyzny pewien dyskurs historyczny. Powstało kilka nowych tekstów, podjęta została konferencja naukowa, takież sympozjum, przeprowadzone zostały publiczne dyskusje, wygłoszone wykłady otwarte nowe wystawy. Przez kilka lat prowadzony był Powiatowy Przegląd Pieśni Powstańczej, podczas którego młodzież śpiewała przepiękne pieśni również z tego okresu. To wszystko – choć nie na miarę potrzeb - wpisuje się w doświadczenia tej ziemi. Oczywiście, przedsięwzięcia te nie angażowały tłumów, choć niektóre odsłonięcia pomników były imponujące (zawsze z udziałem kopiami honorowej, z salwą), to jednak wpisywały się one w najnowsze dziedzictwo tej ziemi. Również można postawić pytanie, ile środowisk wyraża potrzebę wykorzystania tych doświadczeń?   

150 rocznica wybuchu Powstania Styczniowego zmobilizowała rodaków do podjęcia pewnych znaków zewnętrznych. Chcę wierzyć, że stają się one przesłanką historycznej refleksji, że nie przechodzimy wobec podejmowanych kroków obojętnie, bezwiednie, tylko dlatego, że tak wypada. Dla wielu spośród nas – popatrzmy szczerze – tradycja powstańcza nie ma większego, czy nawet żadnego znaczenia. Wedle ostatnich badań ponad 60% Polaków nie jest w stanie czegokolwiek powiedzieć o tym zrywie, a tylko 19% jest w stanie właściwie odczytać. Poprawność polityczna, kultura masowa, rugowanie z procesu nauczania historii, lub sprowadzanie jej do rozwiązania testu, czyni zauważalne spustoszenia. Zapewne trzeba będzie godzić się z faktem, że te procesy w świadomości wielu ludzi doprowadzą do zmian nieodwracalnych, zupełnego zobojętnienia w stosunku do wydarzeń minionych. Boję się, że owa przestrzeń będzie odczytywana tylko przez pewną populację naszych rodaków. Wobec przeszłości przyjmujemy różne postawy. Możemy ją poddać całkowitej negacji i podnosić, że liczy się wyłącznie przyszłość, przyjąć afirmację przeszłości we wszystkich jej aspektach, bądź afirmować tylko wybrane części. Przy przyjmowaniu którejkolwiek z tych postaw, powoływania się na określoną tradycję, zawsze dokonujemy określonego wyboru. Nikt nie zwolni nas jednak z troski o stan ducha Polaków. Tradycja pozostaje formą przenikania przeszłości z jej treściami kultury do współczesności i włączania jej do aktualnej świadomości społecznej, narodowej, a przez to i sposobu wpływania na kształtowanie oblicza teraźniejszości. Nieustannie toczy się bowiem dialog przeszłości z teraźniejszością. Dziedzictwo jest podstawą wszelkiego życia narodowego, kulturalnego. W nim, w zastanej tradycji występują różnorodne polityczne, społeczne, kulturowe nurty, które w swoisty dla siebie sposób interpretują przeszłość danego narodu. Z różnych racji pewne wydarzenia możemy pomijać, pomniejszać, nawet nie zauważać, inne uwypuklać, uznawać za szczególnie doniosłe. Różne grupy, warstwy społeczne nawiązują do określonych nurtów. Narodowi niezbędna jest jednak ciągłość kulturowa, wiążąca teraźniejszość z przeszłością, wiążąc poprzez wartości ponadczasowe i narodowe. W tym kontekście nawet zinstytucjonalizowana forma odniesienia – przy okazji „okrągłej” rocznicy - do powstania, a przez to do całego nurtu niepodległościowego, może zostać sensownie wykorzystana. Dialog z młodzieżą nie jest łatwy. Lansowane style życia, odwoływanie się do powszechności, zburzenie autorytetów, pracę nauczyciela nie czyni łatwą. Trudności pogłębia sam system oświaty, nastawiony nie na żywy kontakt z przeszłością, jej wielowymiarowością, a postrzegania jej jedynie przez pryzmat skuteczności rozwiązywania testu. Przy takim sposobie oglądu zajęć z historii pomniki chwały Powstania Styczniowego, jak i każdego innego zrywu, zawsze odsuwane będą w cień. Szacunek wobec tradycji staje się zbieżny z potrzebą odwołania się do ponadczasowego porządku, a ten coraz częściej staje się lekceważony i nie respektowany.  

 

Potrzeba żywego kontaktu ze znakami

 

Niezależnie jednak od powyższych zagrożeń, nie można rezygnować z upominania się sprawdzony model przekazu wiedzy historycznej. W nim musi znaleźć się czas na żywy kontakt ze znakami wielkich wydarzeń. Młodemu człowiekowi trzeba ukazać, że również w wymiarze naszej małej ojczyzny, Ziemi Chełmskiej, czyn powstańczy był znaczący, wyraźnie zauważalny. Dzisiaj, gdy modnym stało się sytuowanie tej ziemi jako obszaru pogranicza, w wszczętym dyskursie dobrze jest pamiętać o skali podjętej walki o Polskę. Należy również ukazać, że ta ziemia poddana została znacznie surowszym represjom. Skasowany został katolicki Kościół wschodni, synem którego był ukazywany bohater z Dubienki, Mikołaj Nieczaj. Owe wydarzenia zlewają się w proces historyczny, który na tej ziemi przebiegał w warunkach gdzie indziej niespotykanych.

Znak ma przemawiać także do sfery emocji, ma budować wewnętrzną więź z tamtymi wydarzeniami. Bez niej nie zbudujemy właściwej relacji z przeszłości. Ją trzeba nie tylko znać, ale i czuć, rozumieć. I przy takim postrzeganiu pomniki stają się „pomocą dydaktyczną” niezastąpioną. Z klasy lekcyjnej trzeba jednak pod pomnik dotrzeć, trzeba przy nim młodzieży nakreślić fragment dziejów przez niego ukazywany. Pozostaje jeszcze inny aspekt relacji z pomnikiem. O niego trzeba też troszczyć się. Co jakiś czas oczyścić wokół teren, podciąć drzewa, może posadzić kwiaty, a na pewno posprzątać. Czynności te tylko pozornie wydają się mało znaczące. Ważna jest troska o estetykę pomnika i jego otoczenia, ale niemniej ważną, a może podstawową, pozostaje wypracowywana więź emocjonalna z tym miejscem. Warto przy tej refleksji przypomnieć fragment z „Nad Niemnem”, gdy Jan Bohatyrowicz prowadzi Justynę do mogiły powstańczej i jej wewnętrzną przemianę, właśnie przy mogile. Od tej chwili Justyna inaczej ogarniała przeszłość  i sens powstania. Nie wiem na ile ta scena młodzieży jest przybliżana, ale przy odczytywaniu znaku pomnika może okazywać się pomocną. Funkcjonuje pojęcie „żywej lekcji”, złożenie prostych kwiatów, zapalenie znicza, wysłuchanie przekazu nauczyciela, zainspirowanie do wypowiedzi uczniów, może chwila ciszy, może zaintonowanie pieśni powstańczej, wspólne odmówienie modlitwy. To wszystko zbuduje emocjonalną więź z wydarzeniami ukrytymi w symbolu, tworzywem którego stał się biały piaskowiec, krzyż, głaz, kurhan.

 

Przekuć klęskę w obronę tożsamości

 

Powstanie Styczniowe było najdłużej trwającym polskim zrywem niepodległościowym w XIX wieku. Stanowiło ważny moment dziejowy w tworzeniu się nowoczesnego narodu polskiego, przyspieszając proces dojrzewania tożsamości narodowej wśród najszerszych warstw ludności. Zakończyło się klęską, stratami podczas walk, uwięzieniem tysięcy Polaków, konfiskatą majątków, olbrzymimi deportacjami w głąb Rosji. ale bardzo gruntownie „przeorało” życie polskie, znacząco zaciążyło na umysłach kolejnych pokoleń. Skończył się okres, w którym Polacy byli ujarzmiani przez współbraci, pozostając na służbie zaborcy. Odtąd już tylko obca przemoc mogła utrzymać wprowadzony terror. Polacy skonsolidowali się wewnętrznie nie tylko w granicach Królestwa, choć tu te postawy były szczególnie niezbędne. Wyraźnie wzmocniły się więzi pomiędzy Polakami w trzech zaborach. Zlikwidowana została autonomia Królestwa, które odtąd nazywane było Priwislińskim Krajem. Do administracji wprowadzono język rosyjski, kraj podzielono na gubernie, w Warszawie utworzono uniwersytet rosyjski. Ziemie Zabrane podzielono na jugo – zapadnij i siewiero – zapadnij kraj. Na tych olbrzymich przestrzeniach wprowadzono prawa wyjątkowe przeciw Polakom (w tym zakaz mówienia po polsku w miejscach publicznych). Pomimo tych ran, na tradycji Powstania Styczniowego wychowały się kolejne pokolenia, wśród nich to, które znaczyło swój czyn zbrojny w latach 1914 – 1918, a następnie wojnę obronną 1920 roku. Powstanie bardzo głęboko wpisało się w polską kulturę, w tym literaturę, malarstwo, pieśni patriotyczne, myśl polityczną i społeczną. Równocześnie – powinniśmy i o tym pamiętać - było ostatnią wspólną walką wszystkich nacji zamieszkujących ziemie dawnej Rzeczypospolitej, w imię razem pojmowanej niepodległości. Z tych racji, w herb Powstania wpisany został orzeł (Korona), Pogoń (Litwa) i Archanioł Michał (Ruś).

Musimy mieć świadomość, że mogą pojawić się natarczywe głosy, podważające sens nawiązywania do tego zrywu. Skończyło się straszną klęską, dlaczego więc ma być pozytywnym wzorem? Tamtą klęskę należy przekuć na dzisiejszy spór o zachowanie naszej tożsamości. Jest zagrożona i nie udawajmy, że jest inaczej. Na Cmentarzu Łyczakowskim, na pomniku Szymona Wizunasa Szydłowskiego, uczestnika tego powstania, umieszczony został napis „Z naszych prochów powstaną mściciele”. Niech z powstańczych prochów, niezależnie gdzie spoczęły, pamiętając i o tych z bezkresnych terenów Syberii, wyrasta potrzeba szacunku do własnej przeszłości, obowiązek poznawania jej i wpisania w depozyt naszego dziedzictwa. Z tego zadania – póki co - nikt polskiej szkoły nie zwolnił.  

 

                                                                                                dr.hab. Eugeniusz Wilkowski

 

Skrócona wersja tego tekstu ukazała sie w 26 numerze pisma LSCDN Ad rem. Zdjęcia pochodzą z archiwum Autora.

Opcje strony

do góry